przychodzi baba do lekarza...
2006-09-27 | 16:52:08
autor: alternative |
no już nie blondynka, ale przychodzi.
tak więc alternAtive z powodu bólu poszła dziś do lekarki. miła kobieta powiedziała że to górne drogi oddechowe i że musiałam się gdzieś nieźle przeziębić. dostałam psikacz do nosa, dwa rodzaje tabletek i antybiotyk. będę więc na antybiotyku przez 5 dni. gdy alternAtive otworzyła opakowanie nawet nie wiedziała że coś tak wielkiego można połknąć. 5 dni bez wychodzenia z domu. w następnym tygodniu zwolnienie z wf'u.
ze względu na to że alternAtive jest oblubienicą bogów dostała kolejną 5 z hiszpańskiego, co jest kolejnym jej argumentm w rozmowach z mamą na tmat kupna arafatki. dochodzi jeszcze 5 z polskiego. jest również przemilczana prawda-dwie lachy, jedna z historii i druga z fizyki. niektóre sprawy lepiej przemilczeć.
cierpienie jest częścią dorastania. dzięki niemu się uczymy - dan brown "anioły i demony"
po ulicach mojego miasta chodza ludzie zmeczeni, alkoholem i pracą rozgoryczeni
2006-09-24 | 10:18:14
autor: alternative |
the bill - moje miasto / nasza tradycja / natura
u alternative nic ciekawego.
wczoraj mieliśmy święto szkoły i odrobiliśmy jakiś tam dzień, najpierw do szkoły, potem do kościoła potem do dąbrówki. wyjazd do dąbrówki wyglądał następująco - czekamy 10 min pod kościołem na autokar, ładujemy się i jedziemy przez te wszystkie pola, docieramy na cmentarz w dąbrówce, złożyliśmy kwiaty i zapaliliśmy znicze na grobie norwida, trwało to mniej niż 5 minut i spowrotem do autokaru i do domu... była nasza klasa i jeszcze jedna. wyjazd do dąbrowki zapadnie nam wszystkim w pamięć ze względu na jego długość.
rodzice alternative pojechali na grzyby. nie ma ludzi leniwych, są tylko ci którym brakuje motywacji. mi motywacji brakuje więc w tym roku nie byłam w lesie i mam bałagan twórczy w pokoju.
popogowałabym i to z wielką chęcią, a tu nic... trzeba pewnie czekać na kolejny RP, czyli jakoś w październiku.
śpiąca jestem. zmęczona wszystkim. muszę wykombinować słomkę by wypić nią piwo, załapałam fazę na to by wypić przez słomkę.
o miłoście wiemy niewiele. z miłością jest jak z gruszką. gruszka jest słodka i ma kształt. spróbujcie zdefiniować kształt gruszki-sapkowski, któryś tam tom sagi, drugi chyba.
***
http://world2.monstersgame.pl/?ac=vid&vid=35041323 - takie tam. moje:P
zobaczyć błysk żalu w oczach byłego: BEZCENNE
2006-09-20 | 18:47:50
autor: alternative |
happysad - nonstress / słońce / 30 raz / z pamiętnika młodej zielarki / to miejsce na mapie / bakteryja
cuda się zdarzają. alternative ich doświadcza od trzech dni. pierwszego dnia piwo często kupowane przezemnie bardzo często potaniało, już nie 1,99 tylko 1,75. nic istotnego. dnia następnego alternative znalazła swoje lumpeksowe marzenie, czyli płaszcz skórzany do kolan. od ponad roku szukałam i znalazłam wczoraj dwa nawet. nie kosztował dużo, 30 zeta. wczoraj jeszcze jedno dziwne zdarzenie, nie spodziewałam się... po tak długim czasie jeden es od niego, o jakiś pierdołach. nieważne. dziś cud kolejny dostałam 5 z hiszpańskiego, z wypracowania, jako jedyna osoba w 17 osobowej grupie. w tamtym roku ledwo przeszłam. a tu pierwsza ocena i to taka. dzisiejsza kartkówka prosta, odmienić dwa czasowniki regularne i ułożyć zdania z nimi. pikuś. uwielbiam tą babkę:). kutwa, nie mogę mu odpuścić sygnału... ech... bywa i tak. trzeba spróbować później. pisałam że znów mam czerwone włosy? chyba nie. to już napisałam.
alternative zadowolona jest:). tyle zaskakujących rzeczy, nieoczekiwanych i wogóle:). i'm so happy... <tak, tak nirvana>.
gdyby nie ty, nie wiem jak,
teraz bym żył, z kim chodził z kim spał.
może bym był, może nie.
gdyby nie ty nie miałbym nic.
a ta piosenka mi się podoba, ot tak, poprostu, wszystko dzieje się poprostu... życie to nie zbieg okoliczności, to nie przypadek. nie przypadkiem poznajemy tych których poznajemy, nie przez przypadek jesteśmy z tymi z którymi jesteśmy...
taki mundry koniec.
yo, yo, yo, yo... wielkie yo xD
POKEMONA, DAJ MI POKEMONA
2006-09-16 | 14:54:38
autor: alternative |
no więc tak... byłam na imprezie tydzień temu <o gasz, jak dawno>, no i fajnie było oczywiście, spotkałam ludzi których dawno nie widziałam. zwyczaje się z lekka zmieniły <bez ściepy wszystko było:>, już nie tania starogardzka ale bols... ech... wszystko się zmienia.
a wczoraj był rock piątek. ech... zajebiście było. w pogo dostałam kilka razy w żuchwę, glanami po łydkach, skakali mi po glanach, kilka razy bym leżała na podłodze... przegląd wygrał oczywiście łojeezus. i nagrodę publiczności zdobyli <wiadomo, dużo ludu z radzymina było:> i nagrodę jury. taaaaak... a ciocia dalej w szatana wierzy. ogólnie fajnie było. tylko trochę późno wróciłam i pod koniec już ledwo żyłam. a dziś mam pomazane markerami ręce <wiadomo-podpisy:>, bolące łydki i z lekka wczorejsza jestem.
szkoła to zło. ale przynajmniej polubiłam hiszpański. ja już wolę hiszpański niż angielski.
pamiętajcie że ciocia w szatana wierzy:).
NOTKA KTÓREJ BYĆ NIE MIAŁO
2006-09-09 | 16:29:28
autor: alternative |
grabaż i strachy na lachy-piła tango (woodstock 2004)
miała być, potem się dowiedziałam że na imprezę idę->chciałam na pisać po, a tera się ebrałam i jest. o!
sobota, ech... wczoraj byłam na niby "posiadówie", co nie znaczy że ona była, siedziałam z kumpelą na budowie z dwiema sangriami. było fajnie, tak lekko, wesoło, muła nie załapałyśmy, zawesołe nie byłyśmy, poprostu było fajnie.
w szkole mroczna 25 od hiszpańskiego zaczyna uczyć nas od podstaw. i chwała jej za to. już uwielbiam ją za to że chce nas czegoś nauczyć. widząc że nic nie umiemy nie idzie z materiałem, tylko będzie nam przez 2-3 miesiące tłumaczyć nam podstawy. widać że chce byśmy zrozumieli. gdy widzi że nam coś kiepsko idzie to tłumaczy nam dalej to samo. wygląda na taką chamską, a narazie nie wyżywa się na nas za to że nie umiemy najprostrzych rzeczy. zupełnie co innego niż mgr stażysta zeszłoroczny. ale naszczęście go nie ma już.
grabaż i strachy na lachy-ballada o tolku bananie
no i co ja mam pisać... że master się skończył w żabce? że czytam fajną książkę? o właśnie, fajną książkę czytam. "gnój" kuczoka. ze szkolnej zapożyczyłam. skończę to czeka na mnie ostatni tom sagi sapkowskiego "pani jeziora". czeka też oczywiście cała fura lektur. lalka, wesele, nad niemnem, chłopi, dziady, pan tadeusz <a zaczęty???:> i masa innych książek. wiadomo-romantyzm i pozytywizm.
strachy na lachy-czarny chleb i czarna kawa
wczoraj gdy kumpela chciała fajka od ortalionów <łatwo poznać-nieodłączny dres> i zaczęłyśmy z nimi <o zgrozo> rozmawiać to zmienili muzykę w samochodzie z disco-polo mnie-rozpolo na tą właśnie piosenkę. takie zdziwko lekkie. jednak dresy to... <no wiadomo co>.
i tym mądrym zdaniem kończę dzisiejszą notkę której być nie miało. muuuuuuuuaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa :*. sasasa xD
ESYFLORESY, FANTASMAGORIE
2006-09-05 | 15:42:01
autor: alternative |
akurat - fantasmagorie
szkoła się zaczęła. no i wiadomo, schematyczne dni. o 7 wstaję robię co mam zrobić, do szkoły, ok 14-15 wracam, teraz gdzieś wychodzę a później nauka...
mamy nową matematyczkę która nas traktuje jakbyśmy do podstawówki chodzili, wszystko nam ładnie na tablicy pisze:]. babka od hiszpańskiego nowa, ale jeszcze z nią nie mieliśmy. i ktoś tam jeszcze nowy.
mamy koedukacyjny kibel, bo nasz jest w remoncie jeszcze do poniedziałku chyba. jakby nie mogli wziąść się za to wcześniej. a teraz trzeba cierpieć, bo wiadomo więcej ludzi, więcej nauczycieli się kręci.
pierwszoklasistę można poznać z daleka, siadają na schodach od strony poręczy <nie tak jak wszyscy-od ściany>, a przy poręczy się chodzi. stoją w miejscach w których się nie staje z prostej przyczyny-dużo ludzi tamtędy przechodzi. się nauczą kiedyś. a dziewczyny chodza ze stringami podciągniętymi pod pachy prawie. tak wyglądają pierwszoklasiści.
wczoraj przełaziłam przez siatkę w spódnicy... bo zamknęli mnie i kumpelę na terenie szkoły i musiałyśmy się wydostać:].
po książki jeszcze muszę iść bo brakuje mi kilku:/.
wiem że to denne:].
pisała do was alternative w drugim dniu diety:] <się spasła ostatnio z deczka... kutwa, w 3 pary spodni się nie mieści, tylko na wydech się zapną>
TANKOWANIE NOCĄ, TROCHĘ PRZED PÓŁNOCĄ, TANKOWANIE NOCĄ BEZ ŚWIADKÓW I GWIAZD
2006-09-02 | 12:30:06
autor: alternative |
tak, tak... to franek kimono:). alternative lubi franka kimono.
alternative się lansowała kilka godzin po centrach handlowych. kupiła sobie seledynowe/oczojebne zielone spodnie 3/4, kolorowe kolczyki w kształcie stożkowych ćwieków i mieseczkę z krową:). alternative-wieczne dziecko. a dziś alternative kupiła sobie kolejne kolczyki, tym razem kółeczka srebrne. bluzke z matrioszką i (uwaga) sukienkę do kostek, w kolorze khaki i z kieszeniami, w lumpeksie oczywiście:). aha, zapomniałabym, alternative zrobiła sobie kolejny kolczyk wczoraj, w chrzomstce. gdy poszła krew alternative myślała że zemdleje. alternative krzyczała i gryzła sobie ręce. przbiłam igłą. potem kolczyk nie chciał przejść przez skórę z tyłu. alternative grzeczna jest, więc powiedziała mamie, co prawda dzisiaj w sklepie, ale powiedziała. alternative jest grze(cz)(sz)ną dziewczynką. niepotrzebne w nawiasie skreślić. alternative pisze tą notkę rozmawiając z mamą i słuchając starych piosenek.
wróć
2006
Wrzesień
Szablon - d-erin
dla szablonyxoxo
<- tu znajdziesz ich więcej!